Niguel Nicolelis: Zrobiliśmy to, komunikacja Mózg z Mózgiem jest możliwa

Niguel Nicolelis na konferencji TEDx opowiada o bezpośredniej komunikacji między mózgowej. Warto posłuchać, chociażby z tego powodu, że technologia która umożliwi nam na bezpośrednią, szybką komunikację mózgową zrewolucjonizuje naszą cywilizację. Pomyślcie jak może wyglądać proces uczenia się, negocjacje handlowe, czy procesy sądowe?

Home On the Moon: How to Build a Lunar Colony (Infographic)

Nie wiem KIEDY w końcu, ale mam nadzieję, że JESZCZE w ciągu mojego życia będziemy mogli rozpocząć kolonizację Księżyca. Oby… Oby…

Jak może wyglądać proces zdobywania Księżyca? To będzie wyzwanie logistyczne dla naszej cywilizacji. Jeśli jednak nasi przodkowie zdołali zbudować kilka cywilizacji, skolonizowali cały świat, to dla nas nie powinno to być zbyt trudne.

 

Infographic: How mining colonies could be set up on the moon.

Source SPACE.com: All about our solar system, outer space and exploration

Nanotechnologiczna reEwolucja

Nanotechnologia. Przekleństwo lub największe odkrycie naukowe? Poniższa infografika pokazuje jak wielkie możliwości tkwią w tej technice. Czy jednak możemy oddać swoje ciała by zyskać większe możliwości? Oto pytanie…
Zasadniczo im bardziej będą zawodzić nasze własne biologiczne ciała tym bardziej IMO będzie ono traciło na znaczeniu.
Jestem ciekawy waszej opinii:)

 

Nanotechnologiczna reEwolucja
Nanotechnologiczna reEwolucja

 

How Nanotechnology Could Reengineer Us – Keithley Instruments

Lucy w progresie

Byłem w kinie. Samo w sobie nie jest to nic niezwykłego. Raczej czynność dość prozaiczna, ale nie o tym będzie mowa w tej blogonotce.

Obejrzałem Lucy, najnowsze dzieło Luca Bessona utrzymane w konwencji kina drogi. Podróż z Lucy rozpoczyna się od poznania tytułowej bohaterki. Jest to osoba będąca typową przedstawicielką rasy Homo Sapiens. Jest młoda lubi dobrą zabawę ot ładna blondyneczka…

Nie będę opisywał fabuły filmu. Dodam tylko, że w czasie seansu bawiłem się całkiem nieźle oglądając historię Lucy. Sama w sobie nie ma tutaj większego znaczenia. Co jednak, do czorta, na blogu zajmującym się ideami postludzkiej ewolucji robi recenzja filmu?

Robi nam mały wykład na temat transhumanizmu. Czy robi to dobrze? Czy można przekazać wszelkie niuanse dotyczące tej szerokiej koncepcji? Raczej nie, jednak Lucy jest próbą odpowiedzenia co będzie kiedy pojawi się, czy też zostanie stworzony Neo Homo Sapiens, Post Homo Sapiens…

Nawet jeśli będzie to przypadek, nawet jeśli nie będzie to celem samym w sobie.

Lucy w roli postludzkiej istoty HS (nHS, lub pHS – neo Homo Sapiens, post Homo Sapiens) okazuje się zasadniczo mało sympatyczna. Obserwując rozwój Lucy w jej progresie widziałem coraz większe obdarcie jej z człowieczeństwa, ale paradoksalnie cały czas czułem, że Lucy nadal jest istotą ludzką. Właśnie istotą ludzką, ale niekoniecznie człowiekiem.

Po kilku dniach od seansu, zaczyna pojawiać się myśl, że o ile początek sekwencji progresu budziły moją sympatię, ba zrozumienie jej motywów, to każdy kolejny poziom ewolucyjny powodował coraz większe znudzenie nią samą…

Oczywiście jeśli zastosujemy tu klasyczną definicję człowieka. Która odnosi się do przedstawicieli gatunku HS nie nHS. Znów definicja nie jest stała jest płynna co powoduje, że czyny Lucy w ocenie klasycznej etyki są, przynajmniej w kilku momentach jednoznacznie negatywne. Czy możemy w takiej sytuacji ocenić działania nHS, czy pHS za pomocą klasycznej etyki? Czy nie będzie ona właśnie jednym z kluczowych elementów definiowania człowieczeństwa?

Sama koncepcja rozwoju Lucy opierająca się na wzroście potencjału mózgu sama w sobie jest akceptowalna. O ile oczywiście przymkniemy oko, na uproszczenia związane z idee fix wykorzystania mózgu w procentach… W końcu to dość ambitne kino SF, jednak nadal rozrywkowe;)

Ciekawa sprawa, im potężniejsza staje się Lucy, im mniej zachowuje się ludzko, tym bardziej widać w niej brak emocji. Przynajmniej rozumianych w tradycyjnym ujęciu. Nie traci zdolności odczuwania, czy zdolności posiadania uczuć. Są one dopasowane do jej progresu, przez co może w niektórych momentach jawić się jako bezduszna i wyprana z emocji. Zakładam jednak, że są to uczucia cokolwiek odmienne od tych które odczuwamy.

Inna sprawa, zastanawiam się czy w czasie ewolucji Lucy zachowała niewinność. Owszem, bywała brutalna, mściwa. Bezlitosna, to jednak w jakiś sposób zachowała niewinność. Lub przynajmniej jej pozory.
Jej niewinność każe myśleć o czystych intencjach jej czynów. Jest to, dla mnie największa słabość tego obrazu. Każdy element pojawiający się w kolejnych sekwencjach powoduje, że czyny i działania Lucy wydają się być logiczne i nie pozbawione sensu, czy może wydają się być trochę pozbawione sensu, ale co my tam tHS wiemy co dzieje się pod kopułą ntHS.
Zatrzymałbym się na moment przy pytaniu o jej niewinność. Rodzaj ludzki utracił ją w akcie nieposłuszeństwa sięgając po owoc z drzewa wiadomości. Wiemy jak się skończył głód wiedzy… W przypadku Lucy nie ma tej chwili, lub jeszcze nie nadeszła.
Pojawia się jednak pytanie, czy w ten sposób nie zobaczyliśmy jak bardzo zwykła istota ludzka nie będzie w stanie zrozumieć bytu powołany do istnienia. Ciekawe, prawda? Bać się konsekwencji progresu, czy wierzyć naiwnie, że nasze dzieci, czy też kreacje będzie pozbawiona naszych grzechów…

Wracając do filmu. Da się go obejrzeć;) Dla posthumanistów i transhumanistów, geeków, cyberpunków czy po prostu ludzi którzy lubią tego rodzaju kino. Idźcie, nie pożałujecie, a jeśli tak się stanie to…

 

Możecie zawsze uznać, że doświadczenie Lucy wzbogaca wasze bazy danych;)

Telepatia jest możliwa

Stało się. Kiedyś czytaliśmy o telepatii w książkach SF. Czasem lepszych, czasem gorszych, ale jednak telepatia była fikcją. Jeśli jednak naukowcy zaczynają odnosić sukcesy na polu przesyłania wrażeń między dwoma umysłami (B2B), to wiedz że coś się dzieje…

Jakich możemy się spodziewać implikacji tej technologi? Jest kilka oczywistych dróg, od tych wątpliwych etycznie, aż po nowe formy sztuki… Co nam przyniesie czas? Czy odmieni to przemysł porno? Czy pozwoli dotknąć umysłów artystów podczas tworzenia ich dzieł? Lub będziemy mogli odczuwać emocje sportowe bezpośrednio odbierając je od zawodników?

Może nie do końca ten sam motyw, ale w dość starym już filmie Strange Days była mowa o przekazywaniu doświadczeń. No i pamiętajmy o klasycznej scenie z Matrixa;)

http://youtu.be/NccDvU_aZc4

Więcej na ten temat oczywiście w artykule źródłowym na serwisie sciencedaily.com

Hibernacja, to już nie SF

Dziś wpadłem na ciekawą informację dotyczącą medycznego wykorzystania zjawiska hipotermii. Polecam przeczytanie o suspended animation. Będzie to pierwszy duży krok w kierunku kolonizacji systemu słonecznego i wypraw międzygwiezdnych. Nie mówić już o zastosowaniach medycznych pozwalających na zachowaniu ciężko rannych pacjentów przy życiu do czasu zastosowania skutecznego leczenia.

Polecam też obejrzenie tego filmu:

Więcej informacji na stronie acutecareresearch.org

Dylemat Frankensteina

Obejrzałem film, ten właśnie;) – Ja, Frankenstein. W zasadzie nic porywającego, kawał rozrywkowego kina, z pewnym drugim, a może i trzecim dnem. W warstwie rozrywkowej mamy walkę między demonami, a gargoylami w obronie ludzkości, tak tak…

Z drugiego dna spogląda na nas Frankenstein, dla niepoznaki nazywany tutaj Adamem…
Co ciekawe Adam powstały pod koniec XVIII wieku ma się całkiem dobrze, ba można, by rzec kwitnąco;) Oglądając ten film zadawałem sobie pytanie o syndrom frankensteina. Na potrzeby tego wpisu zdefiniuję go jako:

Problem tożsamości sztucznego, inteligentnego życia związanego z technologią wykorzystaną do powołania jego istnienia.

Może wydawać się to dziwne, ale jako ludzie wiemy jak powstaliśmy. Biologia ludzka związana z narodzinami, nieodłącznie wiąże się z emocjami. Na początku pojawienia się nowego życia są emocje, podczas narodzin również. Niewątpliwie również towarzyszą nam do końca życia;)
Co w przypadku sztucznie powstałego życia?
Czy emocje, uczucia są istotne z punktu widzenia jestestwa takiej istoty? Tak w przypadku życia biologicznego, jak również mechanicznego.

Tak, zdecydowanie chodzi o duszę…

Inteligencja jako funkcja procesów myślowych niekoniecznie jest związana z jej istnieniem lub pojawieniem się jej w ramach samoświadomości. Chociaż mam wrażenie, że dusza i samoświadomość są ze sobą połączone.

Problemem Frankensteina jest jego rodowód. Dodatkowo obciąża go technologia, która powołała go do istnienia. Właśnie istnienia, ponieważ w moim odczuciu żyć, rozpoczął w chwili, w której został obdarzony duszą.
Waham się nad postawieniem pewnego pytania, związanego właściwie z pewnego rodzaju dylematem. Czy kreując sztuczne, czy to biologiczne, czy mechaniczne formy życia obdarzamy je życiem, czy jedynie powołujemy je do istnienia na płaszczyźnie inteligentnego, ale jednak istnienia. Czy do powstania życia nie jest potrzebne coś więcej, coś, co nazwaliśmy intuicyjnie duszą, która sama w sobie jest również boskiej natury? Co, jeśli możemy powołać do istnienia, ale, by powołać do życia potrzebna jest coś zupełnie innego?

Za chwilę będę miał atak tej części transhumanistów, która opiera się na racjonalizmie i braku wiary, ale czy moglibyście skupić się na podstawowym pytaniu jakim jest:

Czy możemy powołać do istnienia inteligencję nie obdarzoną duszą? Jakiego rodzaju konsekwencje niesie obdarzenie istnieniem formy inteligentnego bytu, który nie będzie obdarzony duszą? Warto się nad tym chwilę zastanowić drodzy…
Na koniec zapraszam do obejrzenia zapowiedz filmu:

 

Grafiki ilustracyjne:
http://caseycallenderart.deviantart.com/art/Frankenstein-265024058
http://dumaker.deviantart.com/art/Frankenstein-sketch-3-49282892
http://aaronkuder.deviantart.com/art/FRANKENSTEIN-180294382