Obejrzałem film, ten właśnie;) – Ja, Frankenstein. W zasadzie nic porywającego, kawał rozrywkowego kina, z pewnym drugim, a może i trzecim dnem. W warstwie rozrywkowej mamy walkę między demonami, a gargoylami w obronie ludzkości, tak tak…

Z drugiego dna spogląda na nas Frankenstein, dla niepoznaki nazywany tutaj Adamem…
Co ciekawe Adam powstały pod koniec XVIII wieku ma się całkiem dobrze, ba można, by rzec kwitnąco;) Oglądając ten film zadawałem sobie pytanie o syndrom frankensteina. Na potrzeby tego wpisu zdefiniuję go jako:

Problem tożsamości sztucznego, inteligentnego życia związanego z technologią wykorzystaną do powołania jego istnienia.

Może wydawać się to dziwne, ale jako ludzie wiemy jak powstaliśmy. Biologia ludzka związana z narodzinami, nieodłącznie wiąże się z emocjami. Na początku pojawienia się nowego życia są emocje, podczas narodzin również. Niewątpliwie również towarzyszą nam do końca życia;)
Co w przypadku sztucznie powstałego życia?
Czy emocje, uczucia są istotne z punktu widzenia jestestwa takiej istoty? Tak w przypadku życia biologicznego, jak również mechanicznego.

Tak, zdecydowanie chodzi o duszę…

Inteligencja jako funkcja procesów myślowych niekoniecznie jest związana z jej istnieniem lub pojawieniem się jej w ramach samoświadomości. Chociaż mam wrażenie, że dusza i samoświadomość są ze sobą połączone.

Problemem Frankensteina jest jego rodowód. Dodatkowo obciąża go technologia, która powołała go do istnienia. Właśnie istnienia, ponieważ w moim odczuciu żyć, rozpoczął w chwili, w której został obdarzony duszą.
Waham się nad postawieniem pewnego pytania, związanego właściwie z pewnego rodzaju dylematem. Czy kreując sztuczne, czy to biologiczne, czy mechaniczne formy życia obdarzamy je życiem, czy jedynie powołujemy je do istnienia na płaszczyźnie inteligentnego, ale jednak istnienia. Czy do powstania życia nie jest potrzebne coś więcej, coś, co nazwaliśmy intuicyjnie duszą, która sama w sobie jest również boskiej natury? Co, jeśli możemy powołać do istnienia, ale, by powołać do życia potrzebna jest coś zupełnie innego?

Za chwilę będę miał atak tej części transhumanistów, która opiera się na racjonalizmie i braku wiary, ale czy moglibyście skupić się na podstawowym pytaniu jakim jest:

Czy możemy powołać do istnienia inteligencję nie obdarzoną duszą? Jakiego rodzaju konsekwencje niesie obdarzenie istnieniem formy inteligentnego bytu, który nie będzie obdarzony duszą? Warto się nad tym chwilę zastanowić drodzy…
Na koniec zapraszam do obejrzenia zapowiedz filmu:

 

Grafiki ilustracyjne:
http://caseycallenderart.deviantart.com/art/Frankenstein-265024058
http://dumaker.deviantart.com/art/Frankenstein-sketch-3-49282892
http://aaronkuder.deviantart.com/art/FRANKENSTEIN-180294382